W rękodziele nawet materiał ma własny charakter. kilka słów o zimnej porcelanie
Właśnie skończyłam wyrabiać zimną porcelanę na kolejne leśne stworzenia i tak sobie pomyślałam, że to dobry moment, aby o niej troszkę opowiedzieć.
Zimna porcelana to masa schnąca na powietrzu. Najpierw jest lejąca potem coraz bardziej plastyczna, a na końcu – po wyschnięciu – twardnieje na kamień.
A dziś chciałam opowiedzieć Ci o jej barwieniu, bo to jest bardzo ciekawe.

Jak barwię zimną porcelanę? Kilka słów o kolorach, błędach i perfekcjonizmie
Używam barwników spożywczych – głównie dlatego, że od lat zajmuję się sugarcraftingiem i mam do nich największe wyczucie.
I o ile farbowanie masy cukrowej dla mnie pestka, to z zimną porcelaną jest trochę trudniej…
…bo zmienia kolor, podczas wysychania i z każda godziną coraz bardziej ciemnieje.
Tu widzisz różnicę po ok 10 godzinach.

Jest to spory problem, ponieważ barwię masę podczas jej tworzenia i jeśli dobiorę złą ilość barwnika, to “popsuta” będzie cała partia.
Czy da się uratować źle zabarwioną porcelanę?
Oczywiście mogę ją np. rozjaśnić mieszając z białą masą, ale takie wyrabianie źle wpływa na jej plastyczność.
I co najważniejsze – zajmuje dużo czasu, bo przecież od razu nie zobaczę koloru, muszę odczekać są masa stwardnieje, by sprawdzić ostateczny efekt.
Gdy tworzę figurki bezpośrednio do sklepu, to nie ma problemu, ale gdy ktoś zamówi konkretną rzecz, to chcę by było idealnie. I nawet gdy spisuję sobie ilość barwnika, to nie zawsze wyjdzie tak, jakbym chciała🤗.
Zimna porcelana nauczyła mnie odpuszczać perfekcjonizm
Zimna porcelana ma dla mnie takie małe “terapeutyczne” znaczenie, bo oducza mnie perfekcjonizmu. Uczy akceptować błędy i wszystkie nieudane momenty obracać w “to tak miało być”
